Co spadło we wtorek i w nocy na środę
14 października 2026 r. piwnica bywa mokra z dwóch powodów naraz: wczorajszy opad jeszcze schodzi ze zlewni, a w części kraju pada dalej. IMGW-PIB w podsumowaniu doby 13–14 października opisuje wtorek pod niżem, który szedł od rejonu Rumunii ku południowym województwom. Front dawał intensywny deszcz najpierw na wschodzie i południu, w nocy strefa przesunęła się nad zachodnią i północną połowę kraju.
Najwyższe dobowe sumy na stacjach IMGW padły na Dolnym Śląsku: Lądek-Zdrój 88,5 mm, Boguszów-Gorce 78,8 mm, Walim 77 mm, Ostroszowice 71,5 mm. Na Opolszczyźnie Głuchołazy zanotowały 78,7 mm. Według systemu RainGRS na Dolnym Śląsku suma miejscami przekraczała 100 mm. Powyżej 40 mm bywało też na Ziemi Lubuskiej, w Wielkopolsce, na Ziemi Łódzkiej, Górnym Śląsku, w Małopolsce, na Ziemi Świętokrzyskiej i na Mazowszu. Rano w obszarach podgórskich Karpat padał śnieg, od przedpołudnia przechodzący w deszcz.
To nie jest jedna liczba „dla Polski”. 80 mm w Kotlinie Kłodzkiej nie oznacza 80 mm na podwórku w Łodzi ani w Białymstoku. Oznacza, że w pasie Sudetów i przedgórza doba była już ulewą, a nie zwykłym październikowym deszczem. Reszta kraju dostała mniej albo deszcz dopiero w nocy. Dlatego pierwsza rzecz, którą zapisujesz, to nie „w Polsce zalało”, tylko czy u Ciebie woda weszła w czasie opadu, po nim, czy w ogóle nie padało, a posadzka i tak jest mokra.
W środę, 14 października, ten sam komunikat zapowiada dalszy deszcz na zachodzie i północy, zanikający po południu od południowego wschodu. Do końca dnia na krańcach północnych, zachodnich i południowych może spaść do 15 mm, lokalnie 20 mm, a na wschodnim wybrzeżu do 35 mm. W nocy opad ma już słabnąć: na Pomorzu i krańcach południowych suma za noc nie powinna przekroczyć 10 mm. Prognoza na tydzień 12–18 października dodaje na środę mgły w nocy i rano oraz temperaturę maksymalną od 10–13 °C na wschodzie do 15–18 °C na zachodzie. To chłód i wilgoć, nie pierwsza fala mrozu.
Komunikat nie jest mapą Twojej ulicy na wieczór. Stany wody IMGW aktualizuje na hydro.imgw.pl, ostrzeżenia na meteo.imgw.pl. Ten poradnik mówi, co odróżniasz w domu, gdy podłoga już jest mokra. Nie zastępuje komunikatu dla powiatu.
Gdzie jest fala, a gdzie tylko mokra podłoga
IMGW podaje, że na dziewięciu stacjach wodowskazowych wzrost w ciągu 24 godzin przekroczył 2 m. Największy był w Karsach na Wiśle: ponad 3 m (302 cm), z przekroczeniem stanu ostrzegawczego. Dalej w tym zestawieniu są Proszówki na Rabie (294 cm), Sierosławice na Wiśle (264 cm), Popędzynka na Wiśle (258 cm) i Czernichów-Prom na Wiśle (241 cm). W dorzeczu Odry: Olza 290 cm i Krzyżanowice 236 cm. W Kotlinie Kłodzkiej: Biała Nyska na Białej Głuchołaskiej 246 cm i Kłodzko na Nysie Kłodzkiej 209 cm.
O godzinie 11:00 stan alarmowy był przekroczony na 56 stacjach, stan ostrzegawczy na 85. W dorzeczu Wisły alarm dotyczył 9 stacji, najmocniej o 88 cm w Jawiszowicach. W dorzeczu Odry — 44 stacje, najmocniej o 193 cm w Krzyżanowicach. Instytut dopowiada, że stan alarmowy w większości przypadków oznacza przekroczenie linii brzegowej przez wzbierającą wodę. To jest inne zdanie niż „w piwnicy stoi kałuża po zatkanej kratce”.
Kulminacje, które IMGW wpisuje na środowy wieczór i noc, siedzą na górnej Odrze: Chałupki 606 cm przy stanie alarmowym 420 cm, Olza 742 cm przy 610 cm, Krzyżanowice 710 cm przy 500 cm. W czwartek fala ma dojść do Raciborza-Miedoni i osiągnąć 746 cm przy stanie alarmowym 600 cm. W piątek 16 października stany alarmowe są prognozowane w Koźlu i Krapkowicach, w sobotę 17 października w Opolu-Groszowicach i w Ujściu Nysy Kłodzkiej. Na górnej Wiśle alarm i ostrzegawczy już są. Kulminacja na Kraków-Bielanach sięga 410 cm, czyli stanu ostrzegawczego. Popędzynka przy 597 cm ma wieczorem i w nocy iść ku 650 cm.
Warszawa w tym samym komunikacie nie jest w tej fali. Na stacji Warszawa-Bulwary stan wynosił 117 cm, w strefie wody niskiej. W ciągu trzech dni IMGW widzi wzrost do strefy wody średniej, do około 230 cm. Mokra piwnica na Mokotowie albo w Śródmieściu 14 października nie jest więc „Wisłą, która weszła do miasta”. Może być rynną, studzienką, cofką lokalną albo rurą. Nie przepisujesz na siebie centymetrów z Krzyżanowic.
Wybrzeże ma osobny mechanizm. IMGW wiąże wysokie stany ze sztormem i wiatrem z sektora północno-wschodniego, który podpiera wodę. Alarm jest w Świnoujściu, ostrzegawczy w Trzebieży na Zalewie Szczecińskim i w Gryfinie na Odrze. Na Nogacie i Tui jest alarm, w Sobieszewie na Martwej Wiśle i w Nowakowie na Zalewie Wiślanym — ostrzegawczy. Fale na Bałtyku do 7 m, porywy przy Ustce 30 m/s (108 km/h), na platformie Petro Baltic 33 m/s (około 119 km/h). To 11. stopień skali Beauforta. Woda, która wchodzi od zatoki albo zalewu, nie zejdzie od tego, że udrożnisz kratkę w pralni.
Ostrzeżenia hydrologiczne 3. stopnia IMGW wymienia dla województw śląskiego, opolskiego, dolnośląskiego, wielkopolskiego, zachodniopomorskiego, pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. 2. stopień obejmuje śląskie, małopolskie, podkarpackie, świętokrzyskie, mazowieckie, łódzkie, opolskie, dolnośląskie, lubuskie i pomorskie. Część województw jest na obu listach, bo stopień zależy od zlewni, nie od herbu miasta. W centrum kraju ostrzeżenia miały obowiązywać do środowego wieczora. Na południu, zachodzie i Pomorzu wzrostów i przekroczeń Instytut spodziewa się jeszcze do czwartku. W czwartek opad ma być już wyraźnie mniejszy, ale stany alarmowe utrzymają się od spływu z górnej zlewni.
Z miast, które masz w katalogu, ten opis siada najbliżej Wałbrzycha (Walim, Boguszów-Gorce i Kotlina Kłodzka leżą w tym pasie Sudetów, nie na rynku), Wrocławia i Opola przy Odrze, Katowic przy alarmie na Przemszy i Brynicy, Poznania w wielkopolskim 3. stopniu, Szczecina przy Zalewie i ujściu Odry, Gdańska i Gdyni przy Zatoce oraz Krakowa przy stanie ostrzegawczym na Bielanach. Warszawa zostaje przy niskiej Wiśle i przy lokalnej przyczynie w budynku. Jeśli Twoje miasto jest na liście ostrzeżeń, a piwnica jest sucha, nie wzywasz hydraulika „bo województwo ma trzeci stopień”.
Cztery źródła, zanim zejdziesz
Woda na posadzce nie ma jednej nazwy. Cztery obrazy rozdzielają telefon. Mylenie ich kończy się odsysaniem rzeki albo malowaniem rury.
Pierwszy obraz to deszcz, który nie zdążył odpłynąć z zewnątrz. Zejście do piwnicy, studzienka okienna, wpust przy schodach, rynna, która leje na próg. Woda pojawia się w czasie opadu albo tuż po nim, od strony drzwi albo okienka, a nie spod środka podłogi. Liście w okapie od września potrafią właśnie tak skończyć: spust nie nadąża, woda idzie po ścianie i wpada najniższym otworem. Ten wątek jest w poradniku o liściach w rynnie. Ubytek pokrycia po wietrze z ubiegłego tygodnia jest osobno, w tekście o dachu po wichurze.
Drugi obraz to kratka w podłodze, która oddaje wodę z powrotem. Zapach kanalizacji, woda brudna, czasem z osadem, sąsiedzi na tej samej ulicy mają to samo. To cofka: sieć albo przykanalik nie przyjmuje tyle, ile deszcz wlał. W bloku piwnica jest zwykle częścią wspólną. Zgłoszenie idzie do zarządcy, nie do rozkręcania pionu na własną rękę. W domu jednorodzinnym też nie otwierasz rewizji, stojąc w wodzie, „żeby zobaczyć, czy klapa działa”.
Trzeci obraz to instalacja w budynku. Wodomierz kręci się, choć wszystkie krany są zakręcone. Albo kropla idzie od rury, zasobnika, zaworu przy kotle, a na dworze już nie pada. Sezon grzewczy w części domów właśnie rusza i stara złączka puszcza dopiero po napełnieniu. To nie jest fala na Odrze. Manometr i to, czy dolewasz w kółko, jest w poradniku o zimnym grzejniku na starcie sezonu. Kotła, który stoi w wodzie, nie odpalasz „żeby osuszyć”. Zapach gazu kończy czytanie: zakręcasz zawór, jeśli sięgasz go z suchego miejsca, wietrzysz, nie używasz włączników, wychodzisz.
Czwarty obraz to woda z zewnątrz, która nie jest kałużą z rynny. Idzie od ulicy, od rowu, od skarpy, podnosi się, choć wpust przy schodach jest czysty. W Kotlinie Kłodzkiej, na górnej Odrze i tam, gdzie IMGW pisze o przekroczeniu linii brzegowej, to jest wezbranie. Na Wybrzeżu bywa sztormowe podpiętrzenie. Hydraulik nie obniży stanu w Krzyżanowicach. Twoja część to ludzie, prąd i to, czego nie ruszasz. Reszta jest w komunikacie i u gminy, nie w udrażnianiu syfonu.
Zrób zdjęcie ze schodów, z godziną w kadrze albo w nazwie pliku. Drugie zdjęcie: czy woda stoi, czy płynie, i z której strony. Do rozmowy wystarczy ten kadr. Nie schodzisz po lepsze ujęcie.
Co widzisz ze schodów
Samodzielna część przy wodzie, której nie znasz, kończy się na ostatnim suchym stopniu. Nie jest celem „wynieść wszystko, zanim przyjedzie straż”. Jest celem powiedzieć, skąd woda i czy rośnie.
- Zatrzymaj się tam, gdzie podłoga jest sucha. Jeśli nie widzisz posadzki, woda sięga stopni albo idzie od ulicy, nie schodzisz. Przy ludziach w środku dzwonisz pod 112.
- Zapisz, czy pada teraz, czy deszcz już ustał, i czy sąsiedzi mają wodę w tej samej piwnicy. Jedna komora lokatorska to inny telefon niż cała ulica.
- Patrz, skąd się bierze: próg i studzienka, kratka w podłodze, ściana przy gruncie, rura, sufit. Sufit, który kapie, to nie ten poradnik — to plama na suficie po deszczu.
- Jeśli kratka przy zejściu jest na powierzchni i sięgasz jej, nie wchodząc w wodę, liście możesz zdjąć. Nie wchodzisz do studzienki okiennej i nie zdejmujesz pokrywy kanału.
- W bloku dzwonisz do administracji, zanim szukasz hydraulika z zewnątrz. Węzeł, przykanalik i piwnica wspólna nie są Twoją rozdzielnicą do samodzielnego otwierania.
Zapach stęchlizny po wczorajszym deszczu, przy suchej dziś posadzce, nie jest wezbraniem. Jest śladem, który zasycha. Zdjęcie i tak się przydaje, bo jutro tynk może pokazać sól albo odspojenie. Malowanie tej ściany w czwartek, gdy w sobotę fala na Odrze dopiero dochodzi do Opola, zamyka wilgoć pod farbą. Farba czeka, aż przyczyna przestanie pracować. Czarny nalot po sezonie to jeszcze inny mechanizm — punkt rosy, nie Nysa Kłodzka — opisany przy czarnych plamach na ścianie.
Wysoko w Sudetach i Karpatach IMGW dopisuje śnieg: przyrost pokrywy w Tatrach o około 10 cm, w Sudetach o około 15 cm, w nocy w Tatrach kolejne 10 cm, oraz porywy do 110 km/h w Tatrach i 90 km/h w Sudetach. To nie jest powód, żeby z piwnicy w Wałbrzychu jechać „sprawdzić potok”. Zostajesz przy tym, co widać z Twoich schodów.
Licznik i zawór, gdy stoisz na sucho
Gdy woda jest płytka, stoi od godziny w jednym miejscu i nie pachnie kanalizacją, możesz sprawdzić, czy zasila ją instalacja. Wszystkie krany, pralka i zmywarka mają być wyłączone. Potem patrzysz na wodomierz. Jeśli wskazówka albo ostatnia tarcza nadal idzie, woda gdzieś ucieka w instalacji. To jest argument do hydraulika, nie do kolejnego wiadra.
Zawór główny zakręcasz tylko wtedy, gdy wiesz, który to jest, i gdy stoisz na suchym. Zwykle siedzi przy wodomierzu, w tym samym pomieszczeniu albo w studzience, do której nie wchodzisz po pas. Nie odkręcasz losowych motylków „aż któryś będzie ten”. Jeden zły zawór potrafi odciąć sąsiada albo zostawić kocioł bez dopływu, którego i tak nie uruchamiasz w wodzie.
Jeśli licznik stoi, a woda i tak przybywa od kratki albo od progu, zakręcenie domu nic nie zmienia. Źródło jest na zewnątrz instalacji. Dalsze kręcenie zaworami tylko zaciera obraz, z którym dzwonisz. W rozmowie mówisz wprost: licznik stoi albo licznik idzie, woda od kratki albo od rury, miasto, czy to dom czy piwnica w bloku.
Pralki, suszarki i pompy, które już stoją w wodzie, nie włączasz ponownie „na próbę”. Wyciągasz wtyczkę tylko wtedy, gdy gniazdko jest suche i sięgasz je bez stawania w wodzie. Kabla w kałuży nie łapiesz. To samo dotyczy przedłużacza rzuconego ze schodów do środka: taki przewód nie osusza piwnicy, tylko ściąga prąd tam, gdzie stoi woda.
Prąd zostaje po suchej stronie
Woda i rozdzielnica w jednym pomieszczeniu kończą samodzielną część od razu. Nie otwierasz obudowy, nie dociskasz wyłącznika mokrą ręką i nie świecisz do środka latarką z telefonu, stojąc w kałuży. Jeśli główny wyłącznik znasz i sięgasz go z suchego miejsca — na klatce, w suchym holu, poza wodą — wyłączenie obwodu piwnicy jest granicą tego, co robisz sam. Dalej jest elektryk z uprawnieniami SEP.
Iskry, swąd spalenizny, ciepła obudowa albo wyłącznik, który wraca, gdy tylko go podniesiesz, to nie jest „osuszymy i zobaczymy”. Numer bierzesz z katalogu elektryki. Mówisz, że woda doszła do rozdzielnicy albo do gniazdek, nie że „coś wybija”. RemontLokal nie sprawdza uprawnień za Ciebie. Pytasz o SEP przy telefonie.
Kotłownia w piwnicy dokłada drugi zakaz. Nie odpowietrzasz grzejników, nie dopełniasz układu i nie przełączasz kotła na grzanie, dopóki podłoga przy urządzeniu jest mokra. Zapach spalin albo gazu jest progiem wyjścia, nie progiem „jeszcze jeden rzut oka do instrukcji”. Czujka, która nie milknie, też nie jest tematem do doczytania w piwnicy: wychodzisz i dzwonisz pod 112. Gdzie urządzenie wisi na co dzień, jest w poradniku o czujce czadu, nie w tej wodzie.
Nie stawiasz pompy ani odkurzacza na mokrej posadzce i nie prowadzisz do nich przewodu przez wodę. Cofki z kanalizacji nie wylewasz na podwórko ani do rowu. To nie jest osuszanie. To jest ściek w miejscu, którego nie kontrolujesz.
Intensywny opad w ustawie to szkoda, nie każda kałuża
Art. 61 pkt 2 Prawa budowlanego, w tekście jednolitym ogłoszonym w Dz.U. 2026 poz. 524, każe właścicielowi albo zarządcy zapewnić — dochowując należytej staranności — bezpieczne użytkowanie obiektu, gdy zadziałają czynniki zewnętrzne. W katalogu ustawa wymienia wprost intensywne opady atmosferyczne oraz powodzie, obok silnych wiatrów i innych zjawisk. Chodzi o sytuację, w której następuje uszkodzenie obiektu albo bezpośrednie zagrożenie takim uszkodzeniem, mogące zagrozić życiu, zdrowiu, mieniu albo środowisku. Sam komunikat IMGW nie jest protokołem szkody. Woda po pas w pomieszczeniu z rozdzielnicą, pęknięcie ściany, przez które wchodzi woda, albo zalanie od rzeki, która przekroczyła linię brzegową, już taką okolicznością bywa.
Art. 62 ust. 1 pkt 4 dopisuje kontrolę bezpiecznego użytkowania każdorazowo, gdy wystąpią okoliczności z art. 61 pkt 2. Tę kontrolę przeprowadzają osoby z uprawnieniami budowlanymi w odpowiedniej specjalności. To nie jest zdjęcie ze schodów i nie jest coroczny przegląd komina. Zdjęcie zostaje Twoim opisem. Ocena, czy ściana, strop albo zejście nadają się do użytku, zostaje po stronie osoby z uprawnieniami, gdy uszkodzenie albo jego bezpośrednie zagrożenie już widać.
Warto nie mylić tego punktu z doroczną kontrolą elementów narażonych na pogodę. Zwolnienie domów jednorodzinnych z tamtej corocznej kontroli nie zdejmuje pkt 4, gdy ulewa albo powódź już uszkodziła budynek albo wprost tym uszkodzeniem grozi. Sucha piwnica po komunikacie dla województwa nie uruchamia tego obowiązku. Wisząca rynna i plama na suficie mieszkania mają własny próg — opisany przy dachu, nie przy odpompowaniu posadzki.
Należyta staranność w trakcie ostrzeżenia wygląda skromnie: ludzie nie schodzą do niewidocznej wody, prądu w kałuży nikt nie „sprawdza”, rzeczy z dolnej półki zabierasz tylko z suchego stopnia. Po ustaniu przyboru staranność jest listą źródła i telefonem. Nie jest obchodem zalanej kotłowni z latarką.
Kogo wołasz, gdy już wiesz skąd
| Co widzisz | Częstsze źródło | Kto |
|---|---|---|
| Woda od progu, schodów albo studzienki, na dworze jeszcze pada | Deszcz i odpływ, często liście | Kratka, którą sięgasz na sucho. Dalej hydraulik albo dekarz, gdy rynna leje na zejście |
| Kratka w podłodze oddaje wodę, czuć kanalizację | Cofka | Zarządca w bloku, hydraulik w domu. Zlewów nie używasz |
| Wodomierz idzie przy zakręconych kranach | Wyciek instalacji | Hydraulik. Zawór główny tylko z suchego miejsca |
| Kropla przy kotle albo rurze, na dworze sucho | Instalacja grzewcza po napełnieniu | Hydraulik. Urządzenia w wodzie nie odpalasz |
| Woda od ulicy, rów, komunikat o linii brzegowej | Rzeka albo sztorm | Komunikat IMGW i gmina. 112, gdy zagrożeni są ludzie |
| Rozdzielnica albo gniazdka w wodzie, iskry, swąd | Instalacja elektryczna | Elektryk z uprawnieniami SEP. Obudowy nie otwierasz |
| Sufit piwnicy kapie | Dach albo rura z góry | Poradnik o plamie. Dekarz albo hydraulik |
| Pęknięcie ściany, miękki tynk na dużej powierzchni | Konstrukcja albo napór wody | Osoba z uprawnieniami budowlanymi, nie malarz |
Malarz wchodzi na końcu, gdy podłoże jest suche i przyczyna nie wraca z kolejnym deszczem. Ekipę wykończeniową bierzesz z katalogu malowania dopiero wtedy. Ścianę, która puściła, i zejście, które woda podmyła, opisujesz firmie z katalogu budowy i remontów albo osobie z uprawnieniami, nie wałkiem. Dach i rynnę, jeśli woda idzie z góry, ustawiasz w katalogu dachów.
Do hydraulika mówisz cztery rzeczy: miasto, dom czy blok, skąd woda (próg, kratka, licznik, rura) oraz czy nadal przybiera. Nie opowiadasz „u nas zawsze po deszczu”. Numer bierzesz z katalogu hydrauliki i ogrzewania. RemontLokal nie zbiera opisu awarii i nie rozsyła zapytań do kilku firm naraz.
Kiedy kończysz samodzielną część
Kończysz ją od razu, gdy wody nie widać do dna, gdy rośnie od ulicy, gdy czuć gaz albo kanalizację w całym pomieszczeniu, gdy prąd jest w wodzie albo gdy ludzie są w środku. Wtedy nie dokładasz godziny „na obserwację”. 112 jest do zagrożenia życia i zdrowia. Hydraulik, elektryk i zarządca są do budynku, gdy ludzie są już bezpieczni, a woda nie jest falą na rzece.
Dzwonisz też, gdy po ustaniu deszczu woda nadal wchodzi z kratki, gdy licznik kręci się przy zakręconych kranach, gdy po zakręceniu znanego zaworu kropla przy rurze nie staje, albo gdy ściana pękła i sączy. To nie są rzeczy, które „same zejdą do weekendu”, nawet jeśli w czwartek opad w prognozie IMGW słabnie. Słabszy deszcz nie skleja rury i nie cofa stanu alarmowego na górnej Odrze. Instytut wprost pisze, że w czwartek przekroczenia mogą zostać od spływu z górnej części zlewni.
Jeśli wiesz tylko, że „coś stoi na podłodze”, a nie wiesz, czy to rynna, czy kanał, i tak otwierasz katalog hydrauliki i w pierwszym zdaniu mówisz, czego nie widziałeś. Lepszy jeden konkretny opis niż dwa telefony bez zdjęcia. Fali powodziowej tym telefonem nie zamawiasz. Zamawiasz oględziny instalacji albo odpływu, gdy źródło jest w budynku.
Widełki osuszania, tynku i remontu są w Kosztach, nie w tym tekście. Ten poradnik nie wycenia pompy, nie podaje stawki za dobę osuszacza i nie obiecuje, że ekipa przyjedzie o określonej godzinie.
Czego nie robisz sam
Nie schodzisz do piwnicy, w której nie widzisz dna. Nie otwierasz studni, pokrywy kanału ani rewizji w wodzie. Nie lejesz ścieku z kratki na trawnik, do deszczówki ani do rowu. Nie suszysz pomieszczenia kotłem, farelką ani agregatem stojącym w kałuży. Nie włączasz pralki „żeby sprawdzić, czy już spływa”, dopóki kratka oddaje wodę.
Nie malujesz mokrego tynku w dniu ulewy. Nie skuwasz ściany, żeby „woda miała ujście”. Nie poprawiasz obróbki i rynny z drabiny, gdy w komunikacie są jeszcze porywy — na północy IMGW zostawia wiatry do 80 km/h, na wybrzeżu do 100 km/h. Drabina przy dachu została opisana przy wichurze. Tu zostaje zakaz wchodzenia na połać w deszczu.
Nie traktujesz trzeciego stopnia dla województwa jako nakazu rozkopywania podwórka w mieście, gdzie piwnica jest sucha. I nie traktujesz niskiej Wisły w Warszawie jako dowodu, że Twoja kałuża „to nic”. Źródło sprawdzasz u siebie. Komunikat mówi, gdzie fala jest na rzece. Jedno drugiego nie zastępuje.
Ten poradnik nie jest instrukcją ochrony przeciwpowodziowej, nie jest oceną konstrukcji i nie zastępuje komunikatu IMGW. Daje próg: schody, zdjęcie, licznik na sucho, decyzja „dzwonię” albo „zostawiam, bo to rzeka”. Diagnoza instalacji i ocena uszkodzonego budynku zostają po stronie ekipy.
Najczęstsze pytania
Czy 14 października 2026 każda piwnica w Polsce jest zalana?
Nie. IMGW-PIB opisał bardzo wysokie sumy opadu na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie oraz stan alarmowy na 56 stacjach o godz. 11:00, głównie w dorzeczu Odry. W Warszawie na stacji Warszawa-Bulwary Wisła miała wtedy 117 cm, w strefie wody niskiej. Mokra podłoga w mieście poza falą może być kratką, rynną albo rurą.
Czy mam zejść do piwnicy i wypompować wodę?
Nie, jeśli nie widzisz podłogi, woda rośnie od ulicy, czuć gaz albo rozdzielnica stoi w wodzie. Ogląd jest ze schodów. Przy zagrożeniu dla ludzi dzwonisz pod 112. Hydraulik wchodzi, gdy woda już nie przybiera i wiadomo, że to instalacja albo odpływ, a nie koryto rzeki.
Czy woda w piwnicy to ten sam temat co plama na suficie?
Nie. Plama na suficie idzie z góry: dach, obróbka, rynna albo rura z wyższego piętra. Woda na posadzce piwnicy częściej idzie od zejścia, kratki ściekowej, ściany albo licznika. Sufit piwnicy, który kapie, zostaje przy poradniku o plamie.
Czy mogę zakręcić wodę w domu?
Tak, jeśli znasz zawór główny i sięgasz go, stojąc na suchym. Najpierw patrzysz, czy wodomierz kręci się przy zakręconych kranach. Gdy nie wiesz, który zawór jest główny, nie szukasz go w ciemnej wodzie.
Czy RemontLokal wysyła ekipę do zalanej piwnicy?
Nie. Otwierasz katalog, ustawiasz branżę i miasto, a numer dzwonisz samodzielnie. Strona nie zbiera zleceń i nie rozsyła zapytań. Fali na Odrze albo Wiśle katalog nie zatrzyma.
Masz ogląd. Teraz numer, nie formularz.
Gdy woda jest z rury, kratki albo zejścia, otwórz katalog, ustaw Hydraulika i ogrzewanie oraz swoje miasto, potem zadzwoń. RemontLokal nie pośredniczy w zleceniu i nie zakłada konta. Fali na rzece ten numer nie zatrzyma.